 |
TOZ |
 |
| Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Polsce - Oddział w Zabrzu |  |
| ul. Wolności 278 |
| 41-800 - Zabrze |
| tel. (32) 271-47-97 |
konto bankowe: |
Bank Pekao S.A. Oddział w Zabrzu |
| 58 1240 4849 1111 0000 5351 3032 |
| |
 |
SCHRONISKO |
 |
| |
 |
TELEFONY INTERWENCYJNE |
 |
| TOZ Zabrze |
| tel. 505 125 974 |
| Straż Miejska |
| tel. (32) 271 24 51 |
| tel. bezplatny 986 |
| Schronisko |
| tel.(32) 271 47 97 |
| |
 |
ZAPRZYJAŹNIONE LINKI |
 |
Nasi Przyjaciele - prezentujemy listę naszych
zaprzyjaźnionych instytucji, organizacji, redakcji i przyjaciół. Pomagają,
radzą, wymyślają dobre rzeczy, wspierają - bez nich nie udałoby się wiele
wspaniałych rzeczy.
| | | |
|
 |
TOWARZYSTWO OPIEKI NAD ZWIERZĘTAMI |
 |
| Wielcy zwycięzcy i przegrani na konferencji CITES 2004 |
BANGKOK - Wieloryby Minke, delfiny Irriwady i białe rekiny olbrzymy to tylko niektóre gatunki, które wyszły zwycięsko z XIII konferencji 166 krajów zrzeszonych w Konwencji Narodów Zjednoczonych ds. Międzynarodowego Handlu Zagrożonymi Gatunkami (United Nations Conventions on International Trade in Endangered Species - CITES), odbywającej się w październiku 2004 r. (02-12.10) w Bangkoku (Tajlandia). Czarne nosorożce i krokodyle znalazły się po stronie wielkich przegranych. |
To czy słonie zyskały czy straciły zależy od tego, z perspektywy którego kraju spojrzeć na to zagadnienie. Kenijska propozycja rozszerzenia światowego moratorium z 1989 roku na handel kością słoniową została odrzucona, ale delegaci przyjęli rezolucję zobowiązującą wszystkie kraje afrykańskie, których handel kością słoniową dotyczy, do ścisłej jego kontroli lub wręcz zakazu. "Nieuregulowany rodzimy rynek w Afryce w dużej mierze zaostrza problem kłusownictwa, z jakim mamy do czynienia w centralnej części kontynentu" - wyjaśnia Tom Miliken, dyrektor organizacji powołanej do kontroli handlu dzikimi zwierzętami TRAFFIC i odpowiedzialny z jej ramienia za obszary Afryki wschodniej i południowej. - "Ten rynek pochłania do 12 000 słoni rocznie, więc najwyższy czas, by zlikwidować tę ogromną przeszkodę niweczącą światowy wysiłek w celu ratowania tych zwierząt."
Według danych pochodzących z TRAFFIC, Kamerun, Demokratyczna Republika Kongo, Dżibuti oraz Nigeria to kraje, w których handel kością słoniową należy do najbardziej otwartych. W chwili oddawania do druku niniejszego numeru ANIMAL PEOPLE nadal nie rozstrzygniętą pozostawała kwestia zezwolenia na eksport kości słoniowej zarekwirowanej kłusownikom lub pozyskanej od osobników przeznaczonych do naturalnej selekcji lub zmarłych śmiercią naturalną, o którą to zgodę zabiegały Botswana, Namibia oraz RPA. Dwa ostatnie kraje uzyskały wcześniej zgodę CITES na sprzedaż licencji na odstrzelenie po 5 czarnych nosorożców rocznie, pomimo ostrzeżenia ze strony World Wildlife Fund oraz Born Free Foundation, zdaniem których umożliwienie legalnego handlu trofeami nosorożców stanie się przykrywką dla działalności kłusowniczej. Obecnie populację czarnych nosorożców w Afryce szacuje się na około 3100 osobników, podczas gdy w 1995 roku było ich 2410.
Jednak w 1974 roku, gdy CITES zebrała się po raz pierwszy, było ich aż 65 000. Namibia również uzyskała prawo do eksportu - tym razem skór krokodyli nilowych, podczas gdy Kubie zezwolono na eksport skór krokodyli amerykańskich - występujących w dużych ilościach na Kubie, ale zagrożonych a USA.
Ponad 1500 krajowych delegatów i akredytowanych obserwatorów debatowało nad 50 projektami mającymi chronić dzikie zwierzęta przed nadużyciami w handlu. Jakkolwiek debatę zdominowały gatunki powszechnie znane, to jednak gorąca dyskusja rozgorzała również wokół zwierząt, o których zazwyczaj mówi się rzadko - ochroną objęto cztery gatunki słodkowodnych żółwi azjatyckich.
|
JAK DZIAŁA CITES
CITES reguluje obecnie handel ponad 4700 gatunków zwierząt oraz 28300 gatunkami roślin. 600 zwierząt oraz 300 roślin uznanych powszechnie za zagrożone wyginięciem ujęte zostały w specjalnym indeksie - Appendix I. Handel gatunkami tam umieszczonymi jest zabroniony, wyjątek stanowią działania związane ściśle z ich ochroną. Handel pozostałymi gatunkami wyszczególnionymi w Appendix II, jakkolwiek dozwolony, jest ściśle regulowany. Appendix III dotyczy gatunków uznanych za zagrożone przez kraje członkowskie, ale które nie są jeszcze objęte międzynarodowymi regulacjami.
Szef delegacji amerykańskiej Kenneth Stansell otworzył konferencję gratulacjami dla wszystkich krajów członkowskich, z tej okazji, iż - jak stwierdził - przez 30 lat istnienia CITES żaden z ujętych w indeksach gatunków nie wyginął.
Sekretarz Generalny CITES Willem Wijnstekers, który zabrał głos zaraz po nim ostrzegł jednak, że zbyt wiele gatunków jest zagrożonych, by ktokolwiek mógł czuć się zadowolony. Jego zdaniem, "...to, czego CITES potrzebuje teraz najbardziej, to silna wola polityczna wszystkich 166 krajów". |
HANDLARZE SKAZANI NA ŚMIERĆ
Już na samym początku konferencji kilka krajów najbardziej uwikłanych w nielegalny handel zagrożonymi gatunkami wykazało polityczną chęć walki z tym procederem. Niezwykle dramatyczny gest wykonały Chiny, gdzie 5 października wydano niezwykle surowe wyroki za nielegalny handel: jednego Chińczyka - Wang Jie - skazano na śmierć, jednemu Tybetańczykowi - Gong Bu wykonanie kary śmierci odroczono na dwa lata (z możliwością zamiany na dożywotnie więzienie), zaś drugiego - Laba Ciren - skazano na dożywocie. Aresztowani w październiku 2003 roku w Ngamring County, blisko nepalskiej granicy, trzej mężczyźni zostali oskarżeni o szmuglowanie skór ponad 1400 zwierząt, w tym tygrysów bengalskich, złotych lampartów, wydr i rysiów. Łup ten uznano za najbardziej wartościową kolekcję przechwyconą za jednym razem w historii walki z kłusownictwem. Miejsce aresztowania wskazywałoby na biznesowe powiązania przestępców z partyzantką maoistowską w Nepalu. Wcześniej, partyzanckie grupy w Nepalu podejrzewano o to, iż korzystają ze skrytego poparcia rządu chińskiego, ale ostatnie rozruchy wydają się być finansowane ze środków pochodzących z nielegalnego handlu narkotykami i rogami nosorożców. "W ciągu ostatnich dwóch miesięcy znaleźliśmy 5 rogów nosorożców w Narodowym Parku Chitwan" - stwierdza w rozmowie z reporterem Press Service nepalski ekolog Shyam Bajimaya. - "Badając ciała zwierząt, pozostawione przez kłusowników po tym, jak odrąbali im rogi, możemy stwierdzić, że do zabijania nosorożców stosuje się coraz wymyślniejszą bronią palną, co dowodzi tego, iż jest to bardzo zyskowny proceder."
Shyam Bajimaya obawia się, iż zezwolenie na eksport przez Namibię i RPA myśliwskich trofeów czarnych nosorożców może przesądzić również o losach nosorożców nepalskich. Jakkolwiek chińskie media nagłaśniają sprawę surowych wyroków wobec trzech kłusowników, chińscy oficjele byli mniej skorzy do rozmów na temat udziału Chin w kupnie i sprzedaży produktów egzotycznych.
Dowodzi tego przypadek, jaki miał miejsce 28 września w chińskiej ambasadzie w Ottawie, kiedy to odmówiono spotkania z czteroosobową delegacją ADLC (Animal Defence League of Canada) i WSPCA (World Society for the Prevention of Cruelty to Animals). Delegaci przynieśli ze sobą blisko 13 000 kartek - protestów przeciwko obijaniu brzuchów uwięzionych w klatkach niedźwiedzi w celu pozyskiwania żółci. Jak informowały kartki - "niedźwiedzia żółć pochodząca z Chin jest nielegalnie eksportowana do innych krajów, w tym również do Kanady." |
POWSTANIE AZJATYCKIEJ KOALICJI
Tajlandia, która gościła uczestników konferencji, od ponad roku prowadzi bardzo ostrą kampanię wymierzoną przeciwko handlarzom dzikimi zwierzętami oraz handlarzom psim mięsem. Chociaż psy domowe nie są objęte opieką przez CITES, to jednak bardzo często, obok żółwi, węży i łuskowców, szmuglowane są do Chin i Wietnamu. Dlatego też walkę z obydwoma tymi procederami społeczeństwo Tajlandii uznało za priorytetową.
Tajski premier Thaksin Shinawatra zaproponował delegatom, by w 2005 roku zorganizować, właśnie w Tajlandii, międzynarodową konferencję, celem której byłoby powołanie azjatyckiej policji ds. handlu dzikimi zwierzętami działającej na wzór Interpolu. Jego propozycja, którą wcześniej poparło tajska organizacja WildAid, została przyjęta 11 października przez wszystkie 10 krajów członkowskich stowarzyszonych w Association of Southeast Asian Nations. Komitetowi mającemu opracować plan wspólnych działań przewodniczyć będzie Indonezja.
"Wietnam, Indonezja i Chiny w sposób szczególny wspierają tę ideę." - mówi dyrektor WildAid Stephen Galster - "Zadanie nie będzie łatwe, ale podobne rozwiązanie zastosowane już w walce z przygranicznym handlem narkotykami. To ogromne wyzwanie, ale handel dzikimi zwierzętami można w istotny sposób ukrócić poprzez wspólne, zorganizowane działania prowadzone w regionie. Ci potężni są zwykle nieliczni. Kiedy tylko policje poszczególnych krajów połączą się we wspólnej walce i podzielą się informacjami, okaże się, że podążają tym samym tropem. Wyłapią przynajmniej niektórych z nich. Handlarze trudnią się tym procederem, gdyż jest łatwy. Robią ogromne pieniądze, więc kiedy utrudni się im działalność i wejdzie w ten sposób na zyski, przerzucą się na coś innego. Jak dotąd brakowało międzynarodowej współpracy w zakresie prawa, więc nadszedł wielki moment, by to zmienić."
Chiny nie są członkiem ASAN, ale również staną po stronie koalicji w tej regionalnej walce. |
JAPONIA PRZEGRYWA TRZY RAZY Z RZĘDU
W przeciwieństwie do antykonsumpcyjnych przykładów przytaczanych przez inne kraje członkowskie, japońska delegacja argumentowała dalszy rozwój wielorybnictwa przykładami z literatury i oświadczeniem rady miejskiej w Taijiko (potentata w przemyśle wielorybniczym), która 11 października ogłosiła, iż przyczyni się to do powrotu mięsa wielorybów do menu nie tylko w lokalnej szkole, a także w innych placówkach. Stanowisko Taijiko nie zrobiło wrażenia na większości delegatów, którzy jeszcze tego samego dnia storpedowali japońską propozycję wykreślenia z indeksu wielorybów minke [...]. Związany z IFAW (International Fund for Animal Welfare) Vassili Papastavrou wyjaśnił, iż japońska argumentacja, jakoby obecnie populacja wielorybów minke liczyła milion osobników wynika z tego, iż błędnie łączą 760 000 osobników żyjących w Antarktyce z populacją dużo mniejszych - żyjących na półkuli północnej. Te dwie populacje są postrzegane odrębnie i niezwykle rzadko dochodzi do ich spotkania. Papastavrou przewidział, iż Japończycy przedstawią podobny projekt na kończącej konferencję sesji plenarnej CITES, która odbywała się w chwili oddawania do druku niniejszego numeru. "Zakładając brak poparcia dla projektu, Japonia znowu zostanie pokonana" - stwierdził.
Również wcześniej, 8 października, Japonia poniosła klęskę, kiedy to stosunkiem głosów 73-30, przy 8 nieobecnych, CITES przyjęła wniosek Tajlandii, by przenieść do Indeksu I delfiny Irriwady. Populacja tych zwierząt, zamieszkujących ujścia rzeczne oraz wybrzeża Azji Pd i Australii, na skutek utonięć w sieciach rybackich spadła w ostatnich latach gwałtownie, iż w Tajlandii ich liczbę szacuje się na mnij niż 300, a w Wietnamie - nie więcej niż 150. "Delfiny są szczególnie zagrożone wyłapywaniem w celach komercyjnych na potrzeby pokazów cyrkowych w delfinariach. Nawet jedno polowanie może poważnie zagrozić ich istnieniu" - ostrzega szef tajskiego Wydziału ds. bogactw morskich i nadbrzeżnych Maitree Duangsawasdi.
Japonia, wspierana przez Gabon i Norwegię, miała dwa główne powody, by zwalczać propozycję Tajlandii w sprawie delfinów. Po pierwsze, chciała uniknąć tworzenia precedensu w kwestii regulowania połowów. Po drugie, japońscy wielorybnicy obawiali się, iż przeniesienie uzębionych waleni do Indeksu I otworzy drogę Międzynarodowej Komisji ds. Wielorybnictwa (IWC) do regulacji polowań na wieloryby, zarówno te małe jak i wielkie. Jak do tej pory, IWC nie brała tego pod uwagę, jednakże kilka razy wydała rezolucje w obronie tych zwierząt, jak chociażby w 1994 roku w Meksyku, kiedy to ochroną objęto wieloryby vaquita z Zatoki Kalifornijskiej.
Z podobnych przyczyn Japonia, tym razem wspierana przez Tajlandię, sprzeciwiała się żądaniom Australii i Madagaskaru, by wprowadzić do indeksu II białe rekiny olbrzymy. "Mięso rekinie jest w Tajlandii niezwykle popularne. Płetwy rekina są bardzo poszukiwanym towarem, a tajscy rybacy łowią rocznie ponad 10000 sztuk. Działania na rzecz ochrony rekina zachwiałyby przemysłem rybnym" - tłumaczy dyrektor generalny tajskiego Wydziału ds. Rybołóstwa Jaranthada Karnasuta.
94% spadek populacji białego rekina olbrzyma w wodach Australii od 1980 roku przekonało naukowców z Wildlife Conservation Society na tyle, iż zmiana w indeksie II na korzyść rekinów stała się faktem.
O ile delegacja japońska musiała przełknąć gorycz porażki, o tyle sekretarz generalny japońskiego Wildlife Conservation Society i prezes Asian Conservation Alliance - prawnik Masayuki Sakamoto - nie krył zadowolenia z wyniku głosowania. "Musimy pogodzić się z faktem, iż istnieją obszary w oceanach, nie będące niczyją własnością, a żyjące tam gatunki zwierząt są naszym wspólnym dziedzictwem[...]". |
LAPOINT CONTRA IFAW
Przed przystąpieniem do rozmów w sprawie wielorybów, prezydent International Wildlife Management Consortium Eugene Lapoint oskarżył 29 września IFAW o próbę nieuczciwego zjednywania sobie opinii CITES poprzez pokrywanie kosztów podróży członków delegacji rosyjskiej i niektórych delegacji afrykańskich.
"Lapoint, poprzedni dyrektor CITES a obecnie lobbysta krajów będących zwolennikami otwartego handlu zagrożonymi gatunkami, stwierdził, iż środowisko związane z ochroną zwierząt zostało zdominowane przez spotkania CITES" - napisał w The Guardian John Vidal. Rzecznik prasowy IFAW Peter Pueschel przyznał, iż IFAW wspomagał finansowo delegacje z Togo, Senegalu I Demokratycznej Republiki Kongo. "Delegacje te przyjechałyby tak czy inaczej, lecz zdarza się, że osoby kluczowe, jak dyrektorzy parków narodowych, którzy powinni w takim spotkaniu uczestniczyć, bez naszego wsparcia nie byliby w stanie przyjechać" - tłumaczył Pueschel. "Ci ludzie niekoniecznie są po naszej stronie. To członkowie delegacji, ale bez prawa głosu. Zaaranżowaliśmy również spotkania poszczególnych krajów ze sobą - w przeciwnym razie nie miałyby szansy podjąć dyskusji na ważne tematy."
Jak wspomina Vidal: "IFAW był jedną z 28 organizacji zajmujących się ochroną zwierząt, które 15 lat temu wniosły do ONZ skargę na Lapoint'a, który - ich zdaniem - będąc pracownikiem CITES lobbował na rzecz uwolnienia handlu zagrożonymi gatunkami. Został zwolniony w dość kontrowersyjnych warunkach, ale otrzymał ..... po tym, jak ONZ dopatrzyła się w jego zwolnieniu 'arbitralności i kapryśności". Lapoint znany jest prawdopodobnie przede wszystkim z determinacji, z jaką bronił polowań na kanadyjskie foki [...]. (za "Animal People", październik 2004, "Big winners&losers at CITES 2004" Merritt Clifton) |
|
| |
|
| |